Niektóre zaginięcia przez wiele lat pozostawały niewyjaśnione. W powiecie nyskim było kilka spraw, które do dziś budziły emocje wśród mieszkańców. Rodziny nadal szukały informacji o swoich bliskich i liczyły, że pojawi się choć jeden nowy trop.
Jedną z najbardziej znanych historii było zaginięcie Wandy Szeptun. Kobieta zniknęła w 2009 roku nad Jeziorem Nyskim. Wieczorem siedziała ze znajomymi przy ognisku, później oddaliła się w stronę lasu i ślad po niej zaginął. Miała przy sobie telefon, ale mimo szeroko zakrojonych poszukiwań nie udało się jej odnaleźć.
Dużo mówiło się także o sprawie Eugeniusza Kotwickiego z gminy Nysa. Mężczyzna zaginął w 2013 roku podczas pobytu w Paryżu. Ostatni raz widziano go na stacji metra Palais Royal. Według relacji osób, z którymi podróżował, został wtedy na peronie. Nie miał przy sobie dokumentów, pieniędzy ani telefonu. Rodzina przez długi czas próbowała ustalić, co się z nim stało.
Kolejną tajemniczą sprawą było zaginięcie Łukasza Stefanowskiego z Otmuchowa. Mężczyzna zniknął w 2008 roku w Madrycie. Informacji na temat okoliczności jego zaginięcia było bardzo mało, dlatego bliscy przez lata żyli w niepewności.
Takie historie mocno poruszały mieszkańców regionu. Każda nowa informacja dawała rodzinom nadzieję, że sprawy po latach w końcu uda się wyjaśnić.
Policja regularnie przypominała wtedy o prowadzonych poszukiwaniach i apelowała do mieszkańców o pomoc. Nawet drobny szczegół mógł pomóc śledczym wrócić do spraw, które od dawna nie miały przełomu.